Najważniejsza zasada brzmi: nie zakochuj się w swoim byłym
Emily Larsen miała jasny plan: nie płakać po stracie faceta i nie pisać o nim książki. Spakowała więc walizkę i złamane serce, po czym uciekła do Ochrydy – uroczej miejscowości nad jeziorem, gdzie chciała odzyskać równowagę, spokój oraz wiarę w mężczyzn.
Nie przewidziała jednak, że ON również się tam pojawi.
Grant Donovan – dziennikarz, były narzeczony, a obecnie jej największy koszmar – przyjeżdża do Macedonii. Teraz Larsen musi dzielić z nim dom, piękne widoki i… kłopotliwe sytuacje, z jakich sama słynie.
Choć miała skupić się na sobie, jej plan w końcu bierze w łeb. Zaczyna śledzić Granta, by dowiedzieć się, co go tu przywiodło, a wtedy wszystko się komplikuje.
Jakby tego było mało, do macedońskiego raju z impetem wpadają Mallory, Susan i June. Urlop zmienia się w pełen zamieszania wyjazd, podczas którego Emily utwierdza się w kilku rzeczach.
Po pierwsze: ma cudowne przyjaciółki. Po drugie: nie istnieje nic lepszego od makalo. Po trzecie: miłość potrafi być okropnie upierdliwa.
Nie da się przed nią uciec, nawet jeśli wyjedzie się na koniec świata.
To się nie dzieje naprawdę. Stoję cicho, aby mnie nie zauważył, choć pewnie z moich mediów społecznościowych już wie, że jestem w Ochrydzie. Targa mną wiele emocji i mam ochotę zarazem zacząć płakać, jak też rzucić czymś ciężkim za oddalającym się mężczyzną.
– To są jakieś jaja – stwierdzam, a następnie wracam do pokoju i drżącymi dłońmi wystukuję wiadomość do Susan.(…)
Otrząsam się z osłupienia i ponownie patrzę przez okno balkonowe. Sylwetka rozpływa się w promieniach słońca oraz wskutek rosnącej odległości, ale jestem pewna, że przeleciałam mnóstwo mil, dotarłam na inny kontynent i zaszyłam się w małym mieście w Macedonii, a moim sąsiadem okazuje się Grant Donovan – facet, z którym miałam spędzić życie.Fragment książki Katarzyny Bester pt. „To są jakieś jaja”
Książka dostępna w sprzedaży do wyczerpania nakładu. Przejdź do księgarni.
